Nasz profil na Facebook
  MBP
 
 
20 OSTATNICH KOMENTARZY


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Pulpecja
 Wysłany: 2018-11-04 15:04:15

W zbiorach:  

Oj Patrycjo! Zastanawiałam się co się stało z tą śliczną, małą rozbrykaną dziewczyną… a ona po prostu dorosła i się zakochała… ot taka sytuacja…
Fajna, ciepła opowieść… o ciepłej rodzince.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Noelka
 Wysłany: 2018-11-04 15:02:37

W zbiorach:  

Ach, wspaniała! Myślę, że jeszcze piękniej by się czytało w Święta…
I choć Elka z początku jest rozpuszczonym bachorem, to potem wędrując z Gwiazdorkiem, zadziałała chyba magia Świąt i Elka okazało się, że nie jest taka zła…
Najbardziej jednak cieszy mnie wizyta u Borejków…
Lubię tę część.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Brulion Bebe B.
 Wysłany: 2018-11-04 14:51:37

W zbiorach:  

Nie doczytałam do końca.
Przez Anielę... strasznie irytująca osoba, jeszcze chyba gorsza niż w „ Kłamczusze” . Bernard z tym swoim kwiecistym stylem wypowiadania się, z początku nawet śmiesznym, zaczął przyprawiać o ból zębów. A Beata… no cóż… tak to bywa, kiedy dziecko musi stać się dorosłe zawczasu, bo rodzic niestety stawia swoje potrzeby ponad dobro dzieci…

Nie podobało mi się, więc nie do kończyłam… może kiedyś wrócę…
Być może coś się potem zmieniło na lepsze… ale niestety raczej Aniela i Bernard się nie zmienią.
No więc, jestem na NIE jeśli idzie o tę część.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Opium w rosole
 Wysłany: 2018-11-04 14:46:08

W zbiorach:  

Pierwszy raz przeczytałam tę książkę jako nastolatka i wtedy nie doczytałam do końca ( nie byłam w stanie znieść tej małej Geni oraz głupoty Maćka ). Teraz przeczytałam do końca… odczucia – mieszane.
Trochę dziwna ta część Jeżycjady. Trochę się śmiałam, trochę łezki poleciały…

Genowefa - strasznie mnie drażniła, ale było mi okropnie przykro z powodu Aurelii ( tak, wiem, że to jedna i ta sama osoba ).
Jak bardzo samotne i nieszczęśliwe było to dziecko, że uciekało do zupełnie obcych ludzi i nawet imię sobie zmieniło ( że nie wspomnę już o nazwiskach )?

Natomiast Janka… no cóż… młodzieńcza miłość… Fajna dziewczyna, ale uważam, że Maciek na nią nie zasłużył… ale co ja tam wiem…

… i chyba jednak wolę sagę Borejków…


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Ida sierpniowa
 Wysłany: 2018-11-04 14:44:15

W zbiorach:  

Ach Ido! Ty wariatko!!! Ciebie lubię najbardziej… jesteś number one! I co tu więcej mówić… ( czyt. pisać )… Jest sentyment!

Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Kwiat kalafiora
 Wysłany: 2018-11-04 14:41:19

W zbiorach:  

Jak pięknie było wrócić po latach do tej książki. Zapomniałam już jakie biło z niej ciepło. Ale czytać już wiedząc jak skończy się w przyszłości związek Gabuni i Pyziaka… chciałoby się ją ostrzec, że przeczucia ją nie mylą, ale… czy wtedy pojawiłyby się Róża i Laura?

To była dobra podróż w wstecz…


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Kłamczucha
 Wysłany: 2018-11-04 14:36:58

W zbiorach:  

Niesamowite przygody Anielki. Czy ktoś może to sobie wyobrazić, że można tak kłamać? Raczej nie polubiłam Anieli. I tak średnio mi się ta część podobała. Jedynie chyba dzięki dzieciakom - Tomcio i Roma sprawiły, że łatwiej się to czytało..

Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Gra w kolory
 Wysłany: 2018-09-02 16:33:17

W zbiorach:  

Jak tylko dowiedziałam się, że pojawiła się część druga „ Wyprzedaży snów " chciałam dorwać w swoje łapki i czytać, czytać, czytać.
I w końcu dorwałam. I w końcu przeczytałam...
tyle tylko, że czegoś mi zabrakło...
Czegoś tu nie ma... albo czegoś jest za dużo... Sama tak naprawdę nie wiem czemu się czepiam.
Część spraw się wyjaśniła ( i Agata rozprawiła się wreszcie z tą francą.. Łooooj... przepraszam... z tym Francem. A... i brawo Joasiu!).
Ale pojawiły się też nowe niewiadome...
Będę czekać na kolejną część, bo niewątpliwie się pojawi.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Wyprzedaż snów
 Wysłany: 2018-09-02 16:25:49

W zbiorach:  

Jest sporo już opinii na temat tej książki i jak to bywa jednym ta książka się podobała innym nie. Ja należę do tej pierwszej grupy.
Według mojej opinii to jest CIEPŁA i po prostu DOBRA KSIĄŻKA.
I co z tego, że to już było. I co z tego, że bohaterowie jacyś przerysowani a główna bohaterka to już w ogóle anioł...
Czasami dobrze jest przeczytać taką bajkę – nie bajkę. Taka dobra książka wcale nie musi nas czegoś uczyć, nie musimy dochodzić do różnych wniosków i zmieniać naszego życia. Dobra książka może po prostu sprawić, że po jej przeczytaniu ( nawet jeśli się beczało ) poczujemy się dobrze i że nie był to zmarnowany czas.
Jeżeli ta książka się komuś nie spodobała to trudno.
Przecież nikt nie powiedział, że wszyscy mamy się zachwycać i że każdemu ma się podobać.

Jak na debiut pani Marzenko... naprawdę nieźle... Będę czekać na więcej książek.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Anioł w kapeluszu
 Wysłany: 2018-09-02 16:20:29

W zbiorach:  

Prześliczna, przedobra, tchnąca optymizmem.

Pięknie dobrzy ludzie, przyjaźń… Dosłownie łyka się tę piękną historię…

I choć boli historia niektórych osób to jest nadzieja, że wśród Aniołów musi przyjść ukojenie...
Polecam.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Tuczarnia motyli
 Wysłany: 2018-09-02 15:46:36

W zbiorach:  

Oto druga część przygód Mai. Na skutek niezwykłego ataku zimy w Warszawie, Maja wybrała się do swojej ukochanej ciabci ( z cichutką nadzieją na rozwiązanie zagadki zaginięcia swojej ileś tam prababci, no i oczywiście z nadzieją na przeżycie fajnej, nowej przygody).
Tym razem Maja trafia do krainy motylołaków… Co?! Motylołaków??!!
Cztery klany Motylołaków od dawna toczą ze sobą wojny. Czy Mai się uda zażegnać konflikty? W tej części ciabcia i Monterowa są dziwnie odmienione… Dziwnie odmienione??!!
Kolejne przygody opisane równie lekko i przyjemnie.
Jak dla mnie – ekstra


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Czarny Młyn
 Wysłany: 2018-09-02 15:40:45

W zbiorach:  

Nie jest to na pewno horror, jak niektórzy o niej mówią.... może thriller, który przeradza się na końcu w science fiction... ale i tak trzyma w napięciu.
Sześcioro dzieci w pewnej malutkiej wiosce ( zapomnianej przez Boga ) spotyka niesamowita przygoda o której pewnie będą pamiętać do końca życia.

O czym jest ta książka? Przede wszystkim o przyjaźni. Ta szóstka dzieciaków to jedyne dzieci w wiosce, a ponieważ telewizja, komórki, radio raczej tam nie działają muszą one w trakcie zabaw uruchomić swoją wyobraźnie. W pewnym sensie nawet im zazdroszczę... wolni od całej tej wsz garniającej nas techniki, która nas powoli pochłania ( tak jak czarny młyn).
” Jakim cudem potrzebujemy tego wszystkiego i kiedy znajdujemy czas na to, żeby używać takiej ogromnej liczby sprzętów? „ str. 175

Jest też o chorobie i niepełnosprawności.
Siostra jednego z bohaterów a właściwie narratora tej opowieści, jest karzełkiem, nie chodzi, mało mówi.
Dzieciaki a w szczególności jej brat opiekują się Melą. Mała, niepełnosprawna dziewczynka okaże się w efekcie końcowym tą, która ocali wszystkich.

Co do dorosłych to wspomnę tylko Babkę, której raczej nie można polubić, ale w końcowej scenie niczym legendarny Don Kichot walczy razem z dziećmi ze złem w czarnym młynie.

I jeszcze tylko cytat:
„ Ponieważ zegarów jest wszędzie pełno (… ) czas jest czymś oczywistym. A teraz czuję się jakby zawieszony w próżni – nie mam pojęcia, która jest, ile mija minut między jednym czymś a drugim.(… ) Ten brak możliwości zmierzenia i policzenia upływających sekund ma w sobie coś groźnego, a nawet przerażającego. Sprawia, że czuje się niepewny i zagubiony.” Str. 125

A gdyby tak wszystkie zegarki na świecie stanęły?
Polecam.

KumnyCK



Posty:3
 Dotyczy: Sześć cztery
 Wysłany: 2018-08-28 08:18:19

W zbiorach:  

Książka trochę zakręcona, ale to typowe dla literatury japońskiej. Jak dla mnie, zbyt dużo wątków.

Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Meryl Streep o sobie
 Wysłany: 2018-08-15 20:40:37

W zbiorach:  

Piękne zdjęcia Meryl i tyle chyba w temacie jeśli idzie o książkę. Za bardzo się autor nie wysilił.
Jestem zawiedziona, bo lubię tę aktorkę. Ale kto chce niech sobie sam przeczyta i oceni. Pozdrawiam.

Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Cudowny chłopak
 Wysłany: 2018-08-15 20:39:15

W zbiorach:  

Tym razem pierwszy był film… i może to dobrze. Ponieważ gdybym najpierw przeczytała książkę mogłoby się okazać, że film już mi się tak bardzo nie spodoba… a tak film jako film był naprawdę piękny…
Wracając do książki. Piękna i chwyta za serce…
O czym jest? Bez sensu pisać. Każdy zainteresowany książką lub filmem już to wie.
Jak często zdarza się nam oceniać ( kogoś lub coś ) bez poznania bliżej. Pewnie częściej niż byśmy chcieli się do tego przyznać. A dzieciom tym bardziej. Nikt tak jak dziecko nie powie ci prawdy.
Są tacy którzy lubią Augiego i są tacy co go dręczą… .
Dobre serce, poczucie humoru, odwaga… ale też wrażliwość… Augie zdobył ludzkie serca i przyjaciół.
Zarówno po obejrzeniu filmu jak i przeczytaniu książki ( choć momentami trudno było nie zacisnąć zębów czy też nie uronić łzy ) zrobiło się tak lekko na duszy… i tak fajnie. Czy nie byłoby lepiej na świecie gdybyśmy chcieli patrzeć na ludzi sercem?
Książkę polecam… i niech każdy ją sobie oceni ( po wnętrzu a nie po okładce ).


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Sekret, którego nie zdradzę
 Wysłany: 2018-08-15 20:37:12

W zbiorach:  

Kolejna książka o przygodach Jane i Maury. Przeczytana jeszcze w lutym, ale dopiero teraz dodaje opinię.
Strasznie mnie wkurzyło zakończenie… Żeby mordercy się upiekło?! No mam nadzieję, że doczekam się drugiej części w której dostanie za swoje… Tyle ofiar, tyle niepotrzebnego bólu, rozpaczy. Jak łatwo rzucić oskarżenie… jak łatwo wszyscy w nie uwierzą jeśli się tylko dobrze ludźmi posteruje…
Poza tym zamiany u dziewczyn. W rodzinie Jane ” ukochany” braciszek chyba trochę namiesza w przyszłości ( można bardziej?) a Maura znowu się spotyka z … ehhh Maura… co ty wyprawiasz… .
No nic… poczekamy, poczytamy i zobaczymy jak to się dalej potoczy… Pozdrawiam fanów tego zgranego dueciku.


Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Bez piątej klepki
 Wysłany: 2018-08-15 20:31:52

W zbiorach:  

Ot i jest. Po wielu miesiącach czekania – jest! Oczywiście dwa dni i już po wszystkim – przeczytano. I jak jest? Jest super. Rezolutna Maja rozwiązuje kolejne zagadki mające doprowadzić do odnalezienia rozumu Niny.
Pan Marcin przemycił trochę z naszego realnego ( a właściwie politycznego świata ) parę postaci. Powiem tyle – POLECAM!!

I jeszcze tylko jedno: Każdą książkę rozpoczyna jakaś katastrofa przyrodnicza. W pierwszej lało, w drugiej śnieg sypał i sypał, w trzeciej wiało, a czwartej mgła... a ja... zaczynając czytać każdą z tych części trafiałam właśnie na podobne warunki pogodowe ( i co z tego że lało tylko dwa dni, śnieg, który napadał utrzymał się tylko tydzień, wiało też krótko, a mgła w momencie kiedy wzięłam do ręki czwartą część utrzymywała tylko dzień? ).

Czary jakieś czy jak? Aż się boję pomyśleć co będzie jak wyjdzie piąta część... A może powinnam napisać do autora i zaproponować upały? Jak myślicie? )

Bezunia



Posty:215
 Dotyczy: Sanato
 Wysłany: 2018-08-15 20:28:24

W zbiorach:  

Już dawno tak się nie bałam czytając książkę. I chyba tylko cud sprawił, że nie osiwiałam do reszty.
O czym jest ta opowieść, można dowiedzieć się z opisu na okładce.
Ja podzieliłabym ją na dwie części.
Pierwsza połowa opisuje życie w sanatorium oraz metody leczenia gruźlicy ( a wszystko dzieje się w latach 30 tych ). Od opisów tych metod włos mi się jeżył na głowie. I w tej części życie kuracjuszy toczy się w miarę spokojnie i leniwie... wręcz nudnie... Do czasu, aż zjawia się niejaki doktor Dresler ze swoją nowoczesną metodą leczenia gruźlicy oraz pacjentką ( i równocześnie narzeczoną ) jako dowód swojej fantastycznej kuracji... I od tego momentu zaczyna się robić naprawdę groźnie.

Styl pisania Pana Marcina jest tak sugestywny, że czytając czułam się jak bym również tam była. Grozę zwiększa to iż historia ta pisana jest w oparciu o autentyczne zapiski Niny.
Niestety to co jest prawdą a co fikcją wiedzą tylko szanowny Autor i Nina... Choć ona niestety już nic nie powie... zresztą nie jestem pewna czy ona sam wiedziałaby – co się zdarzyło naprawdę, a co było tylko majakiem.
Nie ulega jednak wątpliwości, że w SANATO kiedyś naprawdę doszło do tragedii.

Co do bohaterów – najbardziej polubiłam Dorcię. I jej śmierć najbardziej mnie zabolała.
Ira – piękna... okrutna... taki cukierek maczany w truciźnie. Skojarzyła mi się jeszcze z płomieniem świecy. Wszyscy chcieli się ogrzać w jej blasku, ale przy bliższym kontakcie nie wyszło im to na dobre.
Nina – główna bohaterka... a właściwie narratorka całej historii. Nie wiem do końca co o niej myśleć. Było mi jej szkoda i jednocześnie się jej bałam. Te jej wizje, jej sny... Mam nadzieję, że to były tylko majaki... albo wymysł Autora.

Mężczyźni w tej książce ... Miet, Stan i Sebastian... raczej się ich nie zauważa...
Nie umiem natomiast do końca rozgryźć Adama i Janka.
Ten pierwszy – cichy, słaby... Jest... ale jakby go nie było. W końcowym rozrachunku wykazał się jednak odwagą albo aktem desperacji – ratując swoją żonę – Ninę właśnie.
A Janek... ten to dopiero zagadka. I ten jego koniec - tak okrutny.

Książkę polecam... Oczywiście, każdy najlepiej sobie wyrobi opinię jak sam przeczyta. Dodam może jeszcze tylko, że czytanie późno w nocy nie najlepiej się odbiło na moich snach...
Mam nadzieję, że pomogłam...

Pragnę podziękować wydawnictwu LATARNIK za przysłanie mi książki do recenzji.

SISI



Posty:1
 Dotyczy: Ptaki ciernistych krzewów
 Wysłany: 2018-08-13 21:20:07

W zbiorach:  

Piękna powieść, naprawdę warto przeczytać.

KumnyCK



Posty:3
 Dotyczy: Macbeth
 Wysłany: 2018-07-27 10:47:40

W zbiorach:  

Przenieść klasykę do czasów współczesnych? Czemu nie? Nesbo nie przestaje mnie zadziwiać. Nie tak dobry, jak cykl o Harrym Hole, ale warto sięgnąć po tę książkę. Polecam!


2009-18 | Odwiedzin: 3714207, dzisiaj: 3721 | Obecnie Gościmy: 66 | Logowań na konto: 371522, dzisiaj: 159 | Pozycji zamówionych: 5 | Pozycji zarezerwowanych: 2967
Pracuje w oparciu o SYSTEM BIBLIOTECZNY MATEUSZ | Designed by Sliffka